Read Comments

Polski samochód elektryczny?

Przemysł motoryzacyjny w Polsce ma się nieźle, ale od lat nasz kraj nie produkuje seryjnie własnego samochodu osobowego. Ostatni polski samochód to polonez, którego produkcję wstrzymano w kwietniu 2002 roku. Był on następcą produkowanego na włoskiej licencji fiata 125 p, którego ostatni model zszedł z linii produkcyjnej w roku 1991. W podpoznańskim Bolechowie produkowane są jedynie polskie autobusy, tramwaje i trolejbusy firmy Solaris. W Polsce mieszczą się jednak zakłady produkcyjne światowych koncernów. W Poznaniu swoją siedzibę ma zakład produkcyjny Volkswagena, gdzie powstaje kilka modeli tej popularnej i docenianej przez Polaków marki. Kolejna fabryka tego producenta ma swoją siedzibę we Wrześni. W Polsce produkuje także firma Volvo, ale tylko autobusy. W zakładzie, który mieści się we Wrocławiu montowane są podwozia i nadwozia autobusów, które przemierzają polskie miasta, a także jeżdżą w trasy międzynarodowe. W Polsce swoje zakłady mają także takie wiodące marki, jak Toyota, Fiat, Fiat-Chrysler czy Scania. Co jakiś czas pojawiają się plany wyprodukowania polskiego samochodu. Pojawiały się plany wznowienia produkcji Warszawy czy Syreny, oczywiście ich unowocześnionych wersji, ale jak do tej pory nie stało się to rzeczywistością.

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I chyba one właśnie, a właściwie ich niedostatek jest przyczyną tego, że Polska ciągle nie ma własnego samochodu. Są za to plany produkcji polskiego samochodu elektrycznego. Byłoby to niewielkie miejskie auto, stworzone od początku do końca przez Polaków. Według planów, rocznie miałoby być produkowane sto tysięcy sztuk tych samochodów. Produkcja tych aut, nazywanych nowymi maluchami, miałaby być uruchomiona w Bielsku-Białej. Zaletami samochodów elektrycznych jest fakt, że są bardziej ekologiczne, a także tańsze w eksploatacji. Charakteryzuje je też prostsza konstrukcja i mniejsza awaryjność niż samochody o napędzie spalinowym. Może to właśnie jest przyszłość polskich – i nie tylko – dróg.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *